zaczęło się od jednego
zakwasu, dwóch par rąk
i jednego pieca.
halina, czyli zakwas, który ma więcej lat niż niejedna piekarnia.
Piekarnię Sąsiedzi zaczęliśmy w 2018 roku — w kuchni mieszkania na ul. Wrocławczyka. Zakwas, który ochrzciliśmy Haliną, dostaliśmy od babci Maćka, mojego współwłaściciela. Halina ma już sześć lat. Codziennie ją karmimy, czasem zabieramy ze sobą na wakacje.
Najpierw piekliśmy w piątki i soboty na Wrocławskim Bazarze Smakoszy. Trzy chleby na metr piekarniczy — zawsze za mało. Po roku otworzyliśmy pierwszy sklep stały, potem drugi, trzeci, czwarty. Ale Halina dalej jest jedna.
Nie pieczemy szybciej, bo nie umiemy — i nie chcemy.
siedem lat w słoiku po ogórkach.
wybierz rok — opowiemy, co się wtedy działo z Haliną, z nami i z piecem.
halina trafia do słoika.
Babcia Maćka pakuje łyżkę zakwasu do słoika po ogórkach. Przez pół roku piekliśmy w dwójkę w kuchni na Wrocławczyka — najpierw dla siebie, potem dla sąsiadów z piętra.
trzy zasady, których się trzymamy.
mąka, woda, sól
Żadnych polepszaczy, drożdży przemysłowych ani gotowych mieszanek. Zakwas robi resztę roboty.
lokalne młyny
Mąki z trzech młynów w okolicy Wrocławia — Sobótka, Pszczyna, Strzelin. Mielone tydzień przed wypiekiem.
czas, nie skróty
Ciasto fermentuje 18–24 godziny. Croissanty robimy trzy dni. Wszystko, żeby chleb się nie męczył.
czternastu sąsiadów. po imieniu.
mój dziadek był młynarzem, babcia piekła chleb codziennie. robimy ten sam chleb, tylko bardziej cierpliwie.
wpadnij do jednego z czterech.
Albo zamów na konkretną godzinę — żeby świeże było wciąż świeże, kiedy przyjdziesz.








